Mam nowe buty.
Jednakowoż zamiast zdjęć na temat Mam ładne buty, zrobiłam zdjęcie na temat Kot kontra kozak. Jak zwykle.

Dziwne oświetlenie tym razem nadaje zdjęciu ekspresjonistycznego sznytu. Że niby to fotka o walce wampirycznej hiperkobiecości z jasną stroną: futrzastą, przytulankową, kociakową.
No, na upartego można to tak interpretować.
Jest tu nie tylko ekspresjonistycznie, ale i dramatycznie, bo na kolejnym zdjęciu mrok zwycięża:

Nawet jeśli ta interpretacja jest do przyjęcia, to nie powinny się tu pojawić różowawe przebarwienie, skrót perspektywiczny parapetu i ogona, widok za oknem, czarna uszczelka przy szybie.
No.
Ale imho właśnie takie zdjęcia są ciekawsze niż te profesjonalne. Bo tutaj zawsze można coś odkryć (na przykład zobaczyć nie tylko to, jakie mam buty, ale też jaki mam parapet), czasem można się pośmiać. Te zdjęcia wymagają wkładu interpretacyjnego. McLuhan by powiedział, że są zimne, czyli że wymagają zaangażowania.
Dygresja: tak ten McLuhan mi się przypomniał, bo przez ostatnie tygodnie przygotowywałam się do dość ciężkiego egzaminu, na który czytałam między innymi McLuhana. No i tam, we wstępie do Essential Mc Luhan, przeczytałam to zdanie tak apologetyczne, że aż absurdalne:
Był on [Marshall McLuhan] znakomitym badaczem, który często dokonywał spostrzeżeń w pracach innych, z czego nawet sami autorzy nie zdawali sobie sprawy.
Skoro mowa o butach, to te moje zdjęcia kojarzą mi się (zdjęcia, zdjęcia! nie buty!) z fotkami wydanymi w albumie Real foto pod nazwiskiem Mikołaja Długosza przez Ha!art.
Jednakowoż zamiast zdjęć na temat Mam ładne buty, zrobiłam zdjęcie na temat Kot kontra kozak. Jak zwykle.

Dziwne oświetlenie tym razem nadaje zdjęciu ekspresjonistycznego sznytu. Że niby to fotka o walce wampirycznej hiperkobiecości z jasną stroną: futrzastą, przytulankową, kociakową.
No, na upartego można to tak interpretować.
Jest tu nie tylko ekspresjonistycznie, ale i dramatycznie, bo na kolejnym zdjęciu mrok zwycięża:

Nawet jeśli ta interpretacja jest do przyjęcia, to nie powinny się tu pojawić różowawe przebarwienie, skrót perspektywiczny parapetu i ogona, widok za oknem, czarna uszczelka przy szybie.
No.
Ale imho właśnie takie zdjęcia są ciekawsze niż te profesjonalne. Bo tutaj zawsze można coś odkryć (na przykład zobaczyć nie tylko to, jakie mam buty, ale też jaki mam parapet), czasem można się pośmiać. Te zdjęcia wymagają wkładu interpretacyjnego. McLuhan by powiedział, że są zimne, czyli że wymagają zaangażowania.
Dygresja: tak ten McLuhan mi się przypomniał, bo przez ostatnie tygodnie przygotowywałam się do dość ciężkiego egzaminu, na który czytałam między innymi McLuhana. No i tam, we wstępie do Essential Mc Luhan, przeczytałam to zdanie tak apologetyczne, że aż absurdalne:
Był on [Marshall McLuhan] znakomitym badaczem, który często dokonywał spostrzeżeń w pracach innych, z czego nawet sami autorzy nie zdawali sobie sprawy.
Skoro mowa o butach, to te moje zdjęcia kojarzą mi się (zdjęcia, zdjęcia! nie buty!) z fotkami wydanymi w albumie Real foto pod nazwiskiem Mikołaja Długosza przez Ha!art.
Że są to zdjęcia wyszukane przez Długosza na Allegro, to wiadomo. Że są one odbierane jako niezakłamane - w odróżnieniu od tych fotografii, których autorzy potrafią posługiwać się narzędziem do fotografowania - też wiadomo. A czy wiadomo, że Długosz takie właśnie zdjęcia ceni za ich pozbawioną samoświadomości przenikliwość?

I że są one cenne jako reportaż z prywatnych salonów, kanciap i melin, do których reporterzy nie bywają wpuszczani?
Ofkorsa, to utopia: że niby te zdjęcia pokazują to, jak naprawdę rzeczy się mają? Dobre sobie. Nie po to mamy kryzys reprezentacji, żeby byle filister go mógł pokonać byle fotką sofy.
* * *
Naprawdę tak wyglądają, bo to nie jest real foto, tylko komercyjne zdjęcie, które udaje, że jest desygnatem.
* * *
Więcej zdjęć z tego albumu w internecie można znaleźć tu, jeszcze więcej - w papierowym wydaniu w księgarni, wywiad z autorem (z "Notesu na 6 tygodni") jest tutaj, a blog ze zdjęciami z poprzedniego projektu Mikołaja Długosza - tutaj.
