Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tabu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tabu. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 kwietnia 2010

Żydzi, których nie było

Ostrowiec Świętokrzyski to moje rodzinne miasto, tam dorastałam i chodziłam do szkoły. W drodze do ogólniaka codziennie przechodziłam przez Kierkut, dawny żydowski cmentarz. (Tak, tak właśnie w Ostrowcu mówi się na to miejsce - Kierkut, nie kirkut).

W święta, podczas pobytu w Ostrowcu, spojrzałam na aktualny plan miasta: Kierkut jest na nim opisany jako Wzgórze Parkowe... Zero informacji, że tam grzebani byli ludzie. Zero informacji, że to jedyne miejsce w przestrzeni miasta pozostałe po Żydach, którzy w 1915 roku stanowili aż 70% ludności. Zero informacji, że jest tam masowy grób z II wojny światowej.

Nazwa "Wzgórze Parkowe" odnosi się do tego że, faktycznie, na wzgórzu jest park, lubiany zresztą przez pijaków i narkomanów. Pozostałości nekropolii - sto pięćdziesiąt siedem połamanych macew - leżą w jednym kącie wzgórza, na uboczu, ogrodzone nigdy nieotwieranym parkanem. Na zdjęciu część z tych macew widać na drugim planie. Wśród nich stoi tablica, raczej informacyjna niż pamiątkowa.

(fot. WojteK, http://www.ostrowiecnr1.pl/zdjecie/Tablica-przy-kierkucie)

Park na miejscu cmentarza powstał w 1960. Już wcześniej wzgórze cmentarne, kiedyś wspaniałe, było zdewastowane przez nazistów, którzy częścią macew wyłożyli drogi. Dewastacja nastąpiła po tym, jak dziesięć tysięcy ostrowieckich Żydów wywieziono do obozu zagłady w Treblince, czyli po 11 i 12 października 1942 roku. Jak napisałam, w 1960 roku, 50 lat temu, poniszczone macewy zgromadzono w jednym miejscu i zamknięto. Czy to wtedy w oficjalnych dokumentach przemianowano Kierkut na Wzgórze Parkowe?

Sposób istnienia Kierkutu w przestrzeni miasta i w kartograficznej reprezentacji wskazuje na to, że to miejsce nie jest miejscem pamięci, tylko kłopotliwą pozostałością. No bo dlaczego jest skurczony, ogrodzony pancernym parkanem? Czy nie dlatego, że nie wiadomo, co z Kierkutem zrobić, jak z odpadem radioaktywnym? Wyrzucić nie można - bo wyjdziemy na antysemitów; ale też nie można odrestaurować, postawić kamienia pamięci - bo zaraz ktoś się odezwie, że pieniądze podatnika dajemy na żydowskie sprawy, a Żydzi i tak są bogaci przecież. Jest ogrodzony nigdy nieotwieranym parkanem, bo przecież nie można pozwolić, żeby macewy poniszczyli skinheadzi czy inni antysemiccy wandale. Wyszlibyśmy na kryptoantysemitów, no i w końcu każdemu cmentarzowi należy się szacunek.

Należy się szacunek. Dlaczego w takim razie z Kierkutu zrobiono park, i to zaledwie 15 lat po ostatnich pochówkach? Czy nie dlatego, że nie chcemy mieć tutaj miejsca pamięci Żydów, bo wcale za nimi nie tęsknimy, a miejsce, które zajmowali w naszym mieście, wolimy przeznaczyć pod park?

Dlaczego urzędnicy wolą wydumaną nazwę Wzgórze Parkowe od powszechnie używanego Kierkutu? Co jest złego w pamięci o Żydach zachowanej w języku? Może to, że skoro Żydów nie było, to i Kierkut musi zniknąć, i z przestrzeni, i z języka?

Ale przemilczanie tematu Żydów to żadne wyjście. Udawanie, że tych ludzi nie było, jest nie fair. Bo oni byli i zginęli tragiczną śmiercią. Gdzieś na Kierkucie jest masowy grób osób - starców, chorych i dzieci - zabitych podczas "akcji wysiedleńczej", czyli wywożenia dziesięciu tysięcy ostrowieckich Żydów do Treblinki. "W wyniku akcji wysiedleńczej, w Ostrowcu zginęło około 1000 Żydów. Pochowano ich we wspólnym grobie na cmentarzu"- pisze Regina Renz, badaczka tematu, w książce Żydzi ostrowieccy. Zarys dziejów. O tym, że tragiczna śmierć wymaga od nas wielu rytualnych czynności przywracających porządek, od postu po modlitwy, przypomina żałoba, w której teraz się znaleźliśmy. A ten żydowski masowy grób, w dodatku świeży - liczył sobie zaledwie 18 lat w roku powstawania parku - nie jest w ogóle upamiętniony. Być może jest gdzieś tam, gdzie ludzie wyprowadzają psy, menele piją swoje wina, a dzieci spieszą się do szkoły. To nieludzkie.