Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hip-hop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hip-hop. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 kwietnia 2009

Wojciech Bąkowski, Konrad Smoleński

... w kolejności alfabetycznej. Bo każden jeden z nich wie co robi, obaj są imo siebie warci, podoba mi się jak robią razem.

Na efekty ich współpracy trafiłam w wyniku youtubowej kwerendy (nie mylić z bezproduktywnym gapieniem się w filmiki ;)). Po pierwsze, klip Konrada Smoleńskiego do kawałka Czykity "Leje z ciebie".



Czykita podobno już nie istnieje, ale gdy istniała, to w składzie następującym (tak czytam na stronie pinkpunk):
Wojciech Bąkowski - wokal, tekst, muzyka
Konrad Smoleński - figurant.

Bo ja wiem, czy figurant ten Smoleński? Rasowo zrobił to lo-fi wideo, równie jak rasowy jest diss autorstwa Bąkowskiego. Do tego stopnia im się udało, że jeden z komentatorów tubowych, najwyraźniej nie załapawszy o co chodzi, napisał: do książek dzieci, a nie pisiorki na klipie pokazywać.

Wiem, tego typu rzeczy mogą się nie podobać za to, że epatują syfem. Ale mnie podobają się właśnie za to.

Po drugie, klip Grupy Kot (a więc następnego rapowego projektu Bąkowskiego), zrobiony przez Smoleńskiego (który, jak sądzę, w tym kawałku gra na basie) i Mirosława Śmieińskiego. Smoleński jest mocny, a z Kotem to ja tak mam, że co zrobią to kupuję w worku. Więc bez komentarzy. Oglądajcie i oceńcie sami.



Apdejt.
Hm. Chyba jednak Bąkowski na pierwszym miejscu nie tylko z racji alfabetu. Bo Grupa Kot jest zajebista. Chciałabym, żeby WSB został doceniony jak susidy i kozyry.

sobota, 17 stycznia 2009

Hip-hop

Lubię hip-hop. Słucham go z satysfakcją tym większą, że bywa traktowany z protekcjonalnym to jest zła muzyka tego samego pokroju, co protekcjonalne oni są głupi pod adresem słuchaczy Radia Maryja. Nie tak dawno temu bez skrępowania kobieta wykształcona i obyta rzekła do mnie: słucham każdej muzyki. Tylko hip-hopu nie znoszę i miało to ciężar gatunkowy (czy raczej lekkość wykluczenia) hasła tylko disco polo nie znoszę.

Na marginesie: gdybym używała last.fm, mogłabym nie pisać, że słucham hip-hopu, bo byłoby zwyczajnie widać. I gdyby kto chciał, to mógłby sobie sprawdzić, jak brzmi słuchany cały czas przeze mnie Aesop Rock czy cLOUDDEAD. Ale ja last.fm nie lubię. Mam swoje zasady: nie lubię mainstreamowego undergroundu*, czytam "Nasz Dziennik" i słucham hip-hopu.

Hip-hop, którego słucham, pochodzi głównie z labelu Anticon. Jedna ze Antikonowych składanek nosi wszystko mówiący tytuł "Anticon presents Music for the Advencement of Hip-Hop". Innymi słowy, Anticon to awangarda; muzyka wydawana przez ten label ma się tak do hip-hopu, jak Picasso do malarstwa realistycznego. No, ale Picasso pozostaje w obrębie malarstwa, prawda? No, więc Anticon też hip-hopem pozostaje - nawet jeśli z przedrostkiem "avant" czy "abstract".

Oto próbka najwyższej próby abstract hip-hopu. Mam nadzieję, że spodoba się szanownym Państwu:



Ciekawostka: Ten kawałek, "9-5ers Anthem" z płyty Aesop Rocka "Labor Days" (wydanej wbrew temu co sądziłam, jak zauważył Lewar, przez Def Jux, a nie Anticon), wpisuje się w starą dobrą tradycję samplowania Dolly Parton. Myślę o Johnie Oswaldzie i kawałku "Pretender" ze słynnego albumu "Plunderphonics". John Oswald spowolnił wokal gwiazdy country tak, że zyskała głos mężczyzny. Taka sztuka krytyczna, tyle że w muzyce. Aesop Rock natomiast cytuje tekst z piosenki Dolly Parton (tak twierdzą zgodnie youtube'owi komentatorzy, bardziej ode mnie biegli w kulturze amerykańskiej). Tylko żebym jeszcze wiedziała, co z tego wynika! Czy anticonowy hip-hop ma się jakoś do filozofii, która stała za przedsięwzięciem Oswalda? A może po prostu pan Aesop Rock lubi bluegrass?

Hm. Jeśli tak, to fajnie. Ja też lubię.



* O "mainstreamowym undergroundzie" mówi Piotr Lewandowski w wywiadzie z Doshem i Aliasem z Anticonu dla PopUp'u.