Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lidl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lidl. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 lutego 2009

Lidl 2

Wrażenia z wycieczki: znalazłam kukurydzę, której perwersyjne hasło reklamowe brzmi "brand new taste!". No tak, bo przecież nie należy się bać genetycznej modyfikacji żywności. Znalazłam też puszkowaną kapustę kiszoną. I majstersztyk szok-marketingu, który przerasta o głowę słynne kampanie Benettona autorstwa Toscaniego: obok siebie na półce ustawiono, w podobnych kartonach, podobnie zapakowane, plasterki opatrunkowe For Kids oraz prezerwatywy.

wtorek, 13 stycznia 2009

Lidlowe Lo-Fi

Lubię Lidl. Jest trochę jak peweks albo sklep cynamonowy. Skojarzenie z Schulzem potęguje to, że Lidle w Warszawie są zlokalizowane na warszawskich ulicach Krokodyli, to znaczy w gorszych dzielnicach albo na obrzeżach miasta, często przemysłowych.

W Lidlu jest mnóstwo egzotycznych produktów niewiadomej jakości i proweniencji. Słonecznik prażony w łupinkach, prażone w łupinach solone ziarna dyni, marynowane parówki w słoiku.

Słowem, Lidl wyślizgnął się makdonaldyzacji. Brakuje tam standardowych produktów marek znanych z reklam, można za to nabyć - w ciemno - różne ekscytujące rzeczy. Takie jak poniższa.

Rzecz wprawdzie niepotrzebna, ale za to po okazyjnej cenie...? To, że jest "teraz taniej", wydaje się parodią promocji jako reklamowego chwytu:


Znalezione w Lidlu na Młocinach.